środa, 7 maja 2014

Pierwszy dzień i ... POLSKA

Pobudka o 4.40 i czas wyruszać w drogę. 
Spotykamy się w tramwaju z Darią, która tym razem (i mamy nadzieje nie ostatnim) towarzyszy nam w podróży. Jedziemy pociągiem do Lubania, (gdzie chciałyśmy zostawić Łukasza xd)


ale naszym docelowym miejscem była Leśna. Mała miejscowość ok. 20 km od Lubania w południowo - zachodniej części Polski. Tam dostaliśmy się na stopa z przesympatycznym panem z Wrocławia :),
który zboczył z drogi aby podwieźć nas pod sam camping :P Okazało się że i tak musimy podejść, ale droga nie była już daleka.
Nocleg mieliśmy załatwiony wcześniej u wujka Patrycji, więc wystarczyło tylko przyjść i rozbić namiot.
Tak właśnie NAMIOT ... co za ludzie śpią w Polsce pod namiotem na początku maja ? hmmm... nie polecamy :p

Jednak ten dzień był bardzo słoneczny. Ubrani w krótkie spodenki i koszulki z krótkimi rękawkami wybraliśmy się na Zamek Czocha. Po drodze uchwyciliśmy wiele wspaniałych widoków.


widok z tamy
widok z drugiej strony tamy



urocze domki w uroczej wiosce
Niestety Łukasz zgłodniał już w drodze na zamek :(


Oprócz widoków, tuż przed samym zamkiem spotkaliśmy Niemców :p


W końcu nadszedł czas na stanie w jak nam się wydawało długiej kolejce ( gdy wychodziliśmy była z 6 razy dłuższa). Po wykupieniu biletów nadszedł czas na zwiedzanie sali tortur i dziedzińca zamku.

  

W sumie szkoda, że w salach tortur nie było żadnych animacji, bo na pewno zrobiłoby furorę. My jednak sami dobrze się bawiliśmy :P





Kolejnym celem był dziedziniec zamku. A tam księżniczki bez księciuniów.



I gdzieś na dziedzińcu ktoś się wyłonił i choć bez zbroi to bardzo się starał xd



Następnie udaliśmy się na kolejny dziedziniec i czekaliśmy na naszą kolej zwiedzania zamku.


I w końcu zamek :) piękny, historyczny, zabytkowy... szkoda, że wszystko zostało skradzione przez Polaków i nie wiele pozostało autentycznego. A co zostało ?


                                                         Małżeńskie łoże z zapadnią.
W dawnych czasach wyglądało to tak, że gdy mężczyzna wracał wieczorem do łóżka, tam miała czekać na niego jego kobieta. Jednak on nie mógł tak o wejść. Musiał zapukać trzy razy (z przodu widać drewniane ramy łóżka - to są otwierane drzwiczki). Nie mógł jednak pukać ręką ani nogą. Wtedy kobieta go wpuszczała, gdy jednak nie chciała otworzyć, mężczyzna podchodził do prawej strony łóżka i przeciągał wajchę, która otwierała zapadnię. Kobieta wpadała do rzeki, która niegdyś płynęła pod zamkiem.
Kolejne autentyczne były żyrandole z XIX w. 


Komin, w którym według legendy zostało zamurowane żywcem dziecko, żony króla, która dopuściła się jego zdrady. Ona sama została wyrzucona do rzeki. Ponoć do tej pory w nocy gdy dziecko płacze, jego matka przychodzi do niego. 


Niestety duża część rzeczy nie była autentyczna i nawet za bardzo się z tym nie kryto :P


No i wypadałoby pokazać zamek z zewnątrz, bo to robi największe wrażenie. Zamek jest potężny i ma swój niesamowity urok. 



Choć nie za wiele można w zamku zobaczyć rzeczy autentycznych to zachęcam do jego odwiedzenia. Wejście nie kosztuje wiele bo z przewodnikiem i salą tortur 21 zł. A można zwiedzić naprawdę ciekawe miejsce i poznać jego historię.
Tego dnia udało nam się także zobaczyć piękny kościół znajdujący się w samej Leśnej.


Dobra rozpisałam się, a to dopiero pierwszy dzień naszej wyprawy :P 
Później nadeszła, długa i zimna noc pod namiotem...

Pozdrawiamy
Koala & Panda
& Daria

6 komentarzy:

  1. Świetne miejsce i na pewno godne odwiedzenia. Nie mogę doczekać się kolejnej części :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna wyprawa :) Jestem ciekawa, co dalej!

    OdpowiedzUsuń
  3. A zamek Czocha pierwszy raz odwiedziłam właśnie w tę majówkę, więc chadzaliśmy tymi samymi ścieżkami.Szkoda tylko, że podczas mojego pobytu było koszmarnie zimno.

    OdpowiedzUsuń